Tonący brzydko się chwyta. PiS chwyta się uchodźców.

Kaczyński uchodźcami cynicznie szachuje opozycje. PiS bowiem skutecznie infekuje polskie głowy strachem przed obcymi, szczuje wizją szariatu i pasożytów, haniebnie instrumentalizuje zamachy terrorystyczne w Europie. Jak się temu przeciwstawić?

Prezydent zaproponował dwa referenda. Referendum „konstytucyjne” i referendum, w którym Polacy mieliby się wypowiedzieć w sprawie przyjmowania do Polski/relokacji uchodźców. Tajemnicą Poliszynela jest, że prezydent podejmuje trud, żeby wybić się na niepodległość, przepotwarzyć z kabaretowego Adriana w realnego prezydenta Andrzeja, bo – jak pokazują badania opinii publicznej – nawet w elektoracie PiS nie mają złudzeń co do samodzielności prezydenta. Referendum „konstytucyjne”, które celowo wkładam w cudzysłów, to typowy pic na wodę, według mnie nieprzemyślany i nic nieznaczący. Przecież, zgodnie z art. 235 Konstytucji ustawę zasadniczą może zmienić jedynie parlament większością 2/3 w Sejmie. Czyli to, co planuje prezydent Duda na 2018 rok (o ile otrzyma zgodę Senatu) to de facto swoiste kosztowne konsultacje, które nie doprowadzą, bo nie mogą, do zmiany ustroju, bo do tego trzeba większości konstytucyjnej (2/3) w Sejmie. Nie sądzę zresztą, żeby to referendum konsultacyjne wzbudziło szersze zainteresowanie rodaków, co dobitnie pokazuje przykład nieszczęsnego referendum w sprawie JOW-ów. A do wiążącego charakteru referendum trzeba frekwencji przekraczającego 50%, której na pewno nie będzie. Jest to zatem droga zabawa prezydenta, który cierpi na syndrom korytarza z „Ucha prezesa” i rozpaczliwie próbuje zaistnieć, przekroczyć próg prezesowskich drzwi.

Co innego referendum w sprawie uchodźców. To – w mojej ocenie - zaplanowana w łonie PiS taktyka na kolejne wybory. Referendum „uchodźcze” miałoby bowiem zostać przeprowadzone razem z wyborami parlamentarnymi. Kaczyński chce uchodźcami zaszachować opozycje. PiS bowiem skutecznie infekuje polskie głowy strachem przed obcymi, szczuje wizją szariatu i pasożytów przenoszonych przez uchodźców (wszystko to słowa prezesa), haniebnie instrumentalizuje zamachy terrorystyczne w Europie (wyspecjalizowała się w tym premier Szydło i minister Błaszczak). PiS-owska propaganda jest w tym bardzo skuteczna, bo postawa Polaków zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni, bo przed rokiem ok. 70% badanych było za przyjmowaniem uchodźców, a teraz ok. 70% jest przeciw. PiS prowadzi cyniczną grę obliczoną na to, żeby kluczowym tematem następnych wyborów była kwestia uchodźców. Prawica będzie – już to robi - odgrywać rolę Sobieskiego pod Wiedniem, przedmurza chrześcijaństwa. Grać na kreowanych przez „ludzkich panów” lękach, które są bardziej urojeniami. Bo w Polsce nie ma ani jednego uchodźcy, a temat ich obecności jest jednym z pierwszych tematów przy przysłowiowym niedzielnym obiedzie. Bo w Polsce – całe szczęście – nie mieliśmy zamachu terrorystycznego, a już dziś najbardziej tego się obawiamy. PiS będzie nasze „strachy” jeszcze bardziej podsycał (wystarczy obejrzeć „Wiadomości” TVP). Zasygnalizowana przez PiS ustami prezydenta strategia to wielkie zagrożenie dla centrum i lewicy. Bo połączenie referendum w sprawie uchodźców z wyborami parlamentarnymi w 2019 roku uczyni temat fundamentalnym, daleko przed Misiewiczami, prawami kobiet, łamaniem konstytucji, wojną z sądami etc. etc. Mimo rozwalenia demokratycznych instytucji, autorytarnego zawłaszczenia państwa, spadku inwestycji, wojny z Unią, opatrzeniem się 500+ to może być szach mat Kaczyńskiego.

Jak wobec tego powinna zachować się opozycja? Po pierwsze, przyczynić się do rozwiązania kryzysu uchodźczego europejskimi kanałami, mamy tam przecież swoich ludzi (Tusk, europosłowie) i proponować rozwiązania np. powołanie agencji ds. uchodźców, większe zaangażowanie w regionach objętych wojną i kryzysami humanitarnymi. Po drugie, nie lawirować. Mieć – jak PiS - jasne zdanie w temacie. Wymagający elektorat centrowy i lewicowy nie kupuje postawy a’la Schetyna, co widać po ostatnich spadkach PO. Po trzecie, walczyć z naszymi urojeniami. Według mnie polityka to kreowanie, również postaw. Założenie, że skoro społeczeństwo mamy w dużej mierze konserwatywne, wsobne, nieco ksenofobiczne, to nie będziemy promować postępowości, otwartości, modernizmu jest założeniem kapitulanckim i doprowadzi do przegranej. Politycy mają być odważni i kreatywni (patrz Macron), a nie tylko wtórni i służalczy. To będzie trudne. Ale nie ma innej opcji. Przecież nie przelicytujemy Kaczyńskiego na ksenofobiczność, anty-uchodźczość. A dlaczego ktoś miałby głosować na podróbkę Kaczyńskiego?
Trwa ładowanie komentarzy...