Co innego referendum w sprawie uchodźców. To – w mojej ocenie - zaplanowana w łonie PiS taktyka na kolejne wybory. Referendum „uchodźcze” miałoby bowiem zostać przeprowadzone razem z wyborami parlamentarnymi. Kaczyński chce uchodźcami zaszachować opozycje. PiS bowiem skutecznie infekuje polskie głowy strachem przed obcymi, szczuje wizją szariatu i pasożytów przenoszonych przez uchodźców (wszystko to słowa prezesa), haniebnie instrumentalizuje zamachy terrorystyczne w Europie (wyspecjalizowała się w tym premier Szydło i minister Błaszczak). PiS-owska propaganda jest w tym bardzo skuteczna, bo postawa Polaków zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni, bo przed rokiem ok. 70% badanych było za przyjmowaniem uchodźców, a teraz ok. 70% jest przeciw. PiS prowadzi cyniczną grę obliczoną na to, żeby kluczowym tematem następnych wyborów była kwestia uchodźców. Prawica będzie – już to robi - odgrywać rolę Sobieskiego pod Wiedniem, przedmurza chrześcijaństwa. Grać na kreowanych przez „ludzkich panów” lękach, które są bardziej urojeniami. Bo w Polsce nie ma ani jednego uchodźcy, a temat ich obecności jest jednym z pierwszych tematów przy przysłowiowym niedzielnym obiedzie. Bo w Polsce – całe szczęście – nie mieliśmy zamachu terrorystycznego, a już dziś najbardziej tego się obawiamy. PiS będzie nasze „strachy” jeszcze bardziej podsycał (wystarczy obejrzeć „Wiadomości” TVP). Zasygnalizowana przez PiS ustami prezydenta strategia to wielkie zagrożenie dla centrum i lewicy. Bo połączenie referendum w sprawie uchodźców z wyborami parlamentarnymi w 2019 roku uczyni temat fundamentalnym, daleko przed Misiewiczami, prawami kobiet, łamaniem konstytucji, wojną z sądami etc. etc. Mimo rozwalenia demokratycznych instytucji, autorytarnego zawłaszczenia państwa, spadku inwestycji, wojny z Unią, opatrzeniem się 500+ to może być szach mat Kaczyńskiego.
Jak wobec tego powinna zachować się opozycja? Po pierwsze, przyczynić się do rozwiązania kryzysu uchodźczego europejskimi kanałami, mamy tam przecież swoich ludzi (Tusk, europosłowie) i proponować rozwiązania np. powołanie agencji ds. uchodźców, większe zaangażowanie w regionach objętych wojną i kryzysami humanitarnymi. Po drugie, nie lawirować. Mieć – jak PiS - jasne zdanie w temacie. Wymagający elektorat centrowy i lewicowy nie kupuje postawy a’la Schetyna, co widać po ostatnich spadkach PO. Po trzecie, walczyć z naszymi urojeniami. Według mnie polityka to kreowanie, również postaw. Założenie, że skoro społeczeństwo mamy w dużej mierze konserwatywne, wsobne, nieco ksenofobiczne, to nie będziemy promować postępowości, otwartości, modernizmu jest założeniem kapitulanckim i doprowadzi do przegranej. Politycy mają być odważni i kreatywni (patrz Macron), a nie tylko wtórni i służalczy. To będzie trudne. Ale nie ma innej opcji. Przecież nie przelicytujemy Kaczyńskiego na ksenofobiczność, anty-uchodźczość. A dlaczego ktoś miałby głosować na podróbkę Kaczyńskiego?
