Początek Polexitu

Wczoraj zaczął się Polexit, wychodzenie Polski z Unii Europejskiej. Ziści się jeżeli PiS będzie rządził również po 2019 roku. Oto pięć sygnałów i powodów dlaczego PiS wyprowadzi Polskę z UE.

Takiej konstatacji nie uważam za przesadną, czy histeryczną. Zresztą, ile to już razy mówiliśmy sobie, że „tego to na pewno nie zrobią”. I robili. Wczoraj zaczęło się oswajanie z Polexitem. To wstęp do wyjścia z UE. Co na to wskazuje?



Po pierwsze, PiS coraz głośniej gra nutę nacjonalistyczną. Te wszystkie słowa o suwerenności, zasadach, niepodległości, interesie narodowym i w ogóle „narodzie” odmienianym przez wszystkie przypadki to wypisz wymaluj narracja nacjonalistyczna na modłę XIX-wiecznego państwa narodowego. Podlane jest to tradycyjnym, iście gomułkowskim sosem anty-niemieckim. PiS będzie przez najbliższe lata wychowywać „naród” (szczególnie młodych w zdeformowanej szkole) w tej niepodległościowo-suwerennościowej mowie trawie, będzie siać niechęć, uprawiać propagandę naszości, antyniemieckości, antyunijności, będzie przygotowywać polskie – dziś jeszcze mocno proeuropejskie społeczeństwo – do wyjścia. A narzędzia mają – wystarczy obejrzeć Wiadomości TVP. Jak tylko poziom niechętnych UE sięgnie ok. 35% (czyli poziom poparcia dla PiS), będzie to sygnał, że naród dojrzał do Polexitu.

Po drugie, PiS zaczął kwestionować opłacalność pozostawania w Unii. W narracji PiSu Wspólnota Europejska to nie jakieś wielkie osiągnięcie, źródło pokoju i dobrobytu. W ocenie PiSu Unia Europejska to „lewactwo”, „dyktat silniejszych”, „dyktat Niemców”, „biurokracja”, „lobbing” etc. Prawica od lat obrzydza Polakom Unię, a wczoraj został przekroczony Rubikon tego obrzydzania. O ile bowiem dotąd mówili, że UE jako taka im się nie podoba, ale ostatecznie Polsce członkostwo finansowo się opłaca. Wczoraj natomiast Beata Szydło – poza szeregiem innych pustych słów o godności, zasadach (jakich?), suwerenności - powiedziała, że członkostwo nam się wcale tak bezapelacyjnie nie opłaca, bo przecież z unijnych funduszy budowane są drogi, mosty itd., ale inwestycje te w większości realizowana są przez zagraniczne firmy. Słowem, pieniądze z europejskich funduszy strukturalnych ostatecznie nabijają kieszeń firmom ze starej Unii.

Po trzecie, po 2020 roku istotnemu zmniejszeniu ulegną unijne fundusze. W 2020 roku kończy się obecna, bardzo dla Polski korzystna, unijna perspektywa budżetowa. W kolejnej perspektywie na pewno Polska nie otrzyma tak wielkiej puli pieniędzy jak obecnie. Wówczas, PiS powie, że nasze członkostwo w UE ostatecznie przestało być dla nas korzystne. I rozpocznie bezpośrednie działania ku polexitowi.

Po czwarte, PiS nie rozumie Wspólnoty Europejskiej. UE to nie tylko Traktaty, instytucje, szczyty. To również relacje, rozmowy, subtelna dyplomacja, kompromisy, ucieranie stanowisk, solidarność. PiS tego nie rozumie, nie umie. Są europejskimi socjopatami. Pojmują świat w kategoriach sprzed wieków, metternichowskich (od Klemensa Metternicha), schmittowych (od Carla Schmitta), nacjonalistyczno-izolacjonistycznych, siły (tyle, że samodzielnie Polska tej siły – militarnej, gospodarczej - nie ma). A skoro nie rozumieją i nie potrafią, to nie będą chcieli w tym klubie dalej się męczyć. Tym bardziej, że nikt ich nie będzie zatrzymywać, bo – po latach takiej pseudo-dyplomacji – pozostali tylko odetchną z ulgą.

Po piąte, to już nie będzie precedens. Wychodzi Wielka Brytania i PiS będzie mówił: „Popatrzcie, dumni Brytyjczycy wyszli. Znaczy – da się.”

Tak więc, Polexit to już nie jest jakieś tam straszenia lewactwa, euro-federalistów, czy z drugiej strony marzenie narodowców. To realna perspektywa. Ale warunek podstawowy jest taki, że PiS lub PiS wespół z Kukizem i np. narodowcami tworzy rząd w kolejnej kadencji. Zatem, wszystko w rękach wyborców.
Trwa ładowanie komentarzy...