Zapomniał Polak, kiedy Grekiem był

Większość Polaków nie chce pomocy dla Grecji. Tymczasem Polska korzystała obficie z dobrodziejstwa umorzenia jej zagranicznych długów. Czyli zapomniał wół, jak cielęciem był.

Powszechna jest opinia, że „leniwi” Grecy powinni wypić piwo, którego nawarzyli. Że muszą ponieść odpowiedzialność, a raczej karę za lata złych rządów, że nic im się od reszty Europy nie należy. Według sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” Polacy w większości są przeciwnikami dalszego pomagania Grekom. Na pytanie, czy UE powinna nadal pomagać finansowo Grecji, 59,6 % Polaków udzieliło odpowiedzi negatywnej, zaś pozytywnej - 28,7 %. Wynika z tego, że mamy krótką pamięć, a szczególnie 40-to i 50-latkowie, którzy najlepiej powinni mieć w świadomości, że Polska niespełna 25 lat temu borykała się z ogromnym długiem zagranicznym. Na początku 1990 roku całkowity debet zagraniczny Polski wynosił 42,3 mld dolarów. Długi te zaciągnęli rządzący głównie w latach siedemdziesiątych. Polska u progu ustrojowej i gospodarczej transformacji stała na skraju bankructwa. Jednak na fali solidarności i – co nigdy nie zostało potwierdzone – w nagrodę za udaną akcje polskiego wywiadu w Iraku (na tej kanwie film „Operacja Samum” Pasikowskiego), zostaliśmy ogromnie oddłużeni. Tzw. Klub Paryski, który zrzeszał państwowych wierzycieli, niemal od ręki umorzył połowę polskiego długu (razem z należnymi odsetkami za lata następne). Ponadto, został ustalony harmonogram spłat dostosowany do zdolności płatniczych Polski (np. w pierwszych trzech latach płatności były niewielkie), a 10% pozostałego po redukcji długu wierzyciele zwrócili w formie inwestycji w ochronę środowiska. Krótko mówiąc, Zachód poszedł nam wówczas mocno na rękę.



Spłaciliśmy nasze długi zagraniczne, bo nam pomogli. Wierzyciele wyszli problemowi zadłużenia Polski naprzeciw. Grecy nie mają tak dobrze. Tzw. „trójka”, tj. Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy od 2010 roku udzieliła Grecji pożyczki w formie pakietu pomocowego (220 miliardów euro), ale – jak podaje brytyjski „Guardian” - 90 % z tego pakietu poszło od razu do banków, które udzieliły Grecji kredytów przed wybuchem kryzysu finansowego. Tylko 1 na 10 euro został przeznaczony na złagodzenie społecznych i gospodarczych skutków kryzysu. Nadto, wymuszone przez „trójkę” cięcia zdusiły gospodarkę: bezrobocie wynosi 25 %, a wśród młodych 60 %, gospodarka skurczyła się o 25 %, o tyle samo zwiększyła się liczba bezdomnych, wzrosła także liczba samobójstw. Można więc powiedzieć, że „trójka” ratuje europejskie banki, a nie grecką gospodarkę. Nic zatem dziwnego, że Grecy w niedzielnym referendum w większości (61%) odrzucili deal z trójką, tj. dalsze cięcia i reformy w zamian za kolejne transze pożyczek.

Jak widać, międzynarodowi wierzyciele są bardziej nieustępliwi nić ćwierć wieku temu wobec byłych demoludów. Duch solidarności, który tak bardzo pomógł Polsce u progu transformacji - czyli w czasach gdy nie było jeszcze „socjalistycznej” Unii Europejskiej - wyparował. Niemcy nie chcą dalej finansować spłaty długów Greków, a Grecy buntują się przeciw polityce austerity (zaciskania pasa). Niemcy nie chcą pamiętać, że w 1953 roku wierzyciele (w tym Grecja) umorzyli 50% długu RFN, co dało asumpt do gigantycznego rozwoju. Grecy wysuwają roszczenia za zniszczenia Hellady pod niemiecką okupacją. Egoizmy, niepamięć, nieustępliwość. To prowadzi Europę na manowce. Znacząca redukcja greckiego długu i rozłożenie go do spłaty na więcej lat jest koniecznością. Inaczej Grecja padnie i wierzyciele nie zostaną zaspokojeni w żadnej części. Wskazują na to ekonomiczni nobliści (Krugman, Stiglitz), szefowa MFW (Lagarde) i najpoczytniejszy obecnie ekonomista Thomas Piketty. Czas na zrozumienie tego przez europejskich liderów politycznych. Czas również, żeby zrozumieli to europejscy obywatele, także Polacy, bo egoizm i niepamięć to krok w kierunku rozpadu europejskiej wspólnoty, która wszak oparta jest na takich wartościach jak: solidarność, współpraca, pamięć.
Trwa ładowanie komentarzy...